Zadłużenie w spółdzielni mieszkaniowej – czym grozi?

Zadłużenie w spółdzielni mieszkaniowej – czym grozi?

Posiadanie własnego mieszkania związane jest z koniecznością regularnego płacenia czynszu. W przypadku niektórych nieruchomości jest on dość niski, w innych może być niemałym wydatkiem. Jako właściciel lokalu powinniśmy jednak regularnie opłacać czynsz. W przeciwnym przypadku można nawet stracić mieszkanie!

Według badań wtedy, gdy brakuje nam pieniędzy, przede wszystkim zadłużamy się w spółdzielni mieszkaniowej. Wynika to głównie z faktu, że opóźnienia w spłacie innych rachunków mogą skończyć się naliczeniem wysokich kar oraz odcięciem medium, na przykład wody, prądu, telefonu, Internet.

Wielu z nas uważa, że w przypadku opóźnień w spłacie czynszu mieszkaniowego nie narażamy się na poważne konsekwencje. Jednak musimy pamiętać o tym, że zaleganie z opłatami może grozić nawet utratą mieszkania.

Zaległości w czynszu – na początku otrzymamy upomnienie

Jeśli nie spłacimy czynszu mieszkaniowego w terminie, w takim przypadku nie utracimy mieszkania od razu. Na początku spółdzielnia przesyła do nowego dłużnika upomnienie, w którym wskazuje, że nie doszło do uregulowania opłat i konieczne jest wpłacenie czynszu.

Zwykle właściciel mieszkania otrzymuje kilka takich upomnień ze wskazaniem terminu, do którego powinien wpłacić czynsz. W dokumencie znajdziemy też informację o kwocie zaległości wraz z doliczonymi karnymi odsetkami za zwłokę.

Jeśli nie zapłacimy, nasz dług zacznie rosnąć coraz bardziej. Spółdzielnia będzie naliczała karne odsetki. Nie możemy ich lekceważyć, ponieważ musimy pamiętać o tym, że spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe mogą ustalać je samodzielnie – niekiedy to koszt nawet 100% rocznie!

Co wtedy, gdy nie zareagujemy na upomnienia od spółdzielni?

Jeśli jednak nie spłacimy naszego zadłużenia w terminie, w takim przypadku spółdzielnia mieszkaniowa może na inne sposoby próbować wyegzekwować należne jej pieniądze. Najczęściej składa wtedy wniosek do sądu o zasądzenie należności i wyznaczenie komornika, który będzie mógł wykonać egzekucję długu, na przykład z naszych oszczędności na koncie czy z pensji.

Gdy w dalszym ciągu nie uregulujemy długu, w takim przypadku wierzyciel, czyli spółdzielnia, wspólnota, gmina czy prywatny właściciel mogą wystąpić do sądu o eksmisję. Takie przypadki zdarzają się rzadko, ale jednak są realne. Gdy sąd przychyli się do żądań wierzyciela, wyda nakaz eksmisji. Wtedy do naszych drzwi może zapukać komornik. Musimy pamiętać o tym, że jeśli nie zgodzimy się na dobrowolną eksmisję, wtedy do sprawy może być zaangażowana straż miejska albo policja.

Eksmisja nie taka prosta

Jak wspomnieliśmy, eksmisja z mieszkania, także własnościowego, jest możliwa. Zanim jednak tak się stanie, musi odbyć się dość długi proces. Spółdzielnia musi skreślić nas z listy członków spółdzielni, co możliwe jest dopiero po wysłuchaniu naszych racji i głosowaniu. Możemy więc przekonać spółdzielnię, że długi są wynikiem naszej sytuacji, możemy prosić o rozłożenie długu na raty, możemy też odwoływać się od decyzji.

Eksmisji nie można też przeprowadzić w przypadku kobiet w ciąży, dzieci, niepełnosprawnych, ubezwłasnowolnionych i ich opiekunów, obłożnie chorych, emerytów i rencistów korzystających z pomocy społecznej oraz bezrobotnych. Najpierw gmina musi zapewnić takim osobom mieszkanie socjalne.

Ponadto od 1 listopada do 31 marca także nie można przeprowadzać eksmisji.